''Nine out of ten Danish workers are 'satisfied' or 'very satisfied' with their working conditions.''

''33% of Danish homes have at least five rooms.''

''Three out of four Danish adults with children claim to be very satisfied with their work-life balance.''

''Almost every Danish woman with children enjoys some kind of recreational activity at least twice a week.''

'' The Danes live comfortable and safe lives - and time and time again, Denmark is nominated the world's happiest nation.''

To wprowadzenie to tylko małe fragmenty z rozczulającej mnie broszury informacyjnej o Danii, którą dostałam niedługo po przyjeździe tutaj w biurze Workindenmark. Lubię do niej zaglądać. Lubię ten ton samozadowolenia, niczym nie zachwianego optymizmu i przekonania, że oto jestem w najwspanialszym miejscu na ziemi. Jak większość rzeczy w życiu, nawet ta broszurka okazała się przereklamowana, spodziewałam się tego dość szybko. Oczywiście, prawie każdy Duńczyk, i Dunka (jestem w końcu w kraju, w którym panuje daleko posunięte równouprawnienie), sprawiają wrażenie ludzi szczęśliwych ze swojej sytuacji. Trudno się dziwić. Zarabiają o wiele, wiele więcej niż reszta Europy, bezrobocie jest niskie, opieka nad rodziną taka jak w najdzikszych snach, opieka zdrowotna, edukacja, innowacyjność też podobno jedne z najlepszych, itede itepe. Tych mniej zaradnych życiowo szczodrze wspiera państwo, a to dodatkowymi szkoleniami, praktykami, kursami, zasiłkami. I na dodatek wszyscy taktowni, uprzejmi, mili. Ale wracając do sedna - nic nie jest doskonałe, wszędzie zdarzają się osobliwe, zaskakujące rzeczy. W tym poście zamierzam zamieszczać zdjęcia rzeczy, które mnie tu zaskoczyły. Rzeczy inne. Bezsensowne. Zadziwiające. Śmieszne. Zwariowane. Będę go poszerzać, dodawać fotki w miarę penetracji tego obszaru i inwigilacji mieszkańców.

1) OKNO (et vindue)

IMG_0316.jpg

Jak widać, otwiera się je na ZEWNĄTRZ. Pół biedy, jak się mieszka na parterze, ale jak je umyć, jak się mieszka wyżej i nie ma do nich dostępu od balkonu? Nic to. Mamy tu dwa takie okna. Bez dostępu. Bez możliwości umycia z zewnątrz. Będę prowadzić obserwację, kiedy zabrudzą się tak bardzo, że trzeba będzie wybić szybę. W międzyczasie przyszło mi do głowy, że to świetny sposób na obniżenie stopy bezrobocia. Takie okna. Muszą powstać firmy, które je będą myć.

2) SMOCZKOWE DRZEWO (et suttetræ)


Image.jpg

Stoi przy wejściu do centrum handlowego w okolicy. Chodzimy tam do supermarketu Superbest. Na drzewku wiszą dziecięce smoczki. Dużo smoczków. Używanych, czasem z karteczkami. Kim wyjaśnił mi, że jak dzieciak jest już na tyle duży, żeby się go pozbyć, komisyjnie się go tam wiesza (smoczka, nie dzieciaka). Takie pożegnanie smoczego etapu. Rytuał przejścia.

3) ŁYŻECZKA PHILIPA STARCKA W PIERWSZEJ KLASIE DSB (Teskeer på DSB 1' er designet af Philippe Starck)


IMG_0343.JPG

Pierwsza klasa Duńskiej Kolei Żelaznej to luksus. Kawa,herbata i woda butelkowana w dowolnych ilościach, przekąski typu owoce, ciasteczka, orzeszki i czekoladki po okazaniu biletu, gazety i magazyny do czytania. Internet. Wygodne siedzenia i stoliczki. Ale najważniejsze są te plastikowe łyżeczki do gorących napojów. Zaprojektowane przez Starcka. Złote. Robią wrażenie. Aha - mają jeszcze jego noże. Podają rano do śniadania. Bo wtedy w cenie biletu pierwszej klasy jest też śniadanie.

4) LAMPY (lamper)

IMG_0479.jpg IMG_0480.JPG IMG_0481.jpg

Tak, to było lekkie zdziwienie, kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy. Dania słynie z fajnych mebli, lamp i ogólnie dodatków do mieszkania. Prostota, lekkość, design z jajem. No i te lampy.... A raczej kable. Nie schowane, ale powiązane w przedziwne supły pod sufitem. Zastanawiające....

5) WAKACJE (sommerferie)

Jedno z pierwszych duńskich wyrażeń, które należy wykuć to 'slappe af' czyli wypoczywanie, relaksowanie. Duńczycy mają zagwarantowany 37-godzinny tydzień pracy, jak maja odebrać dzieci z przedszkola, nikt się nie krzywi, że wychodzą wcześniej, zazwyczaj mają przerwę na lunch, itd. No i latem oczywiście każdy ma prawo do wakacji, wyjazdów i urlopu w tym najlepszym czasie na naszej szerokości geograficznej. No i całe biznesy zamykają się z trzaskiem na tydzień albo dwa. I nikogo to nie dziwi, ani nie oburza. Nalepią kartkę na knajpę i hola do ciepłych mórz. Albo dają uprzejme ogłoszenie do prasy.


IMG_0189.jpg IMG_0212.jpg

I jakoś ten kraj się nie wali, ani nie drży w posadach. Wręcz przeciwnie!

To be continued