Wikingowie znowu są na fali. Osobiście wątpię, żeby kiedykolwiek stali się passé, w Skandynawii nadal napędzają przemysł turystyczny, popularność serialu ‘Wikingowie’ jest tak wysoka, że w przyszłym roku czeka nas czwarty sezon, mimo, że z historycznego punktu widzenia film jest pełen nieścisłości, a główny bohater Ragnar większość czasu zachowuje się jak półgłówek.

Przez pół roku kursu na przewodnika po Aarhus, zaliczyliśmy wykłady i naczytaliśmy się sporo, my - nowi przewodnicy, o Wikingach, bo przecież miasto zostało przez nich założone ok.770 roku, i mając Haralda Sinozębnego w małym palcu oraz zawsze ze sobą w telefonie (Bluetooth), niejednokrotnie słyszeliśmy magiczne słowo ‘Fyrkat’. I zapewnienia, że tam pojedziemy, do tego Fyrkat w letniej porze, bo tylko wtedy można tę atrakcję turystyczną zobaczyć.

Czekaliśmy cierpliwie, chłonąc wszelkie informacje o Wikingach, ucząc się alfabetu runicznego i studiując cały poczet bogów z mitologii nordyckiej. Wreszcie, ostatniego wtorku, wyprawa do Fyrkat stała się faktem. Pojechaliśmy, zobaczyliśmy i zdobyliśmy legendarny Fyrkat.


IMG_4168.jpg

Fyrkat jest miastem Wikingów, niektórzy mówią, że bazą wojskową, zbudowanym ok. roku 980 przez Haralda Sinozębnego albo jego syna Svenda Widłobrodego. Zbudowanym z inżynieryjną precyzją na planie okręgu, ogrodzonym wałem i zabezpieczonym fosą na zewnątrz.

IMG_4166.jpg

Średnica tego miasta/ obozowiska ma 120 metrów, wał ma 12 metrów grubości i 3 wysokości, w czasach Wikingów miał jeszcze zapewne mury obronne na wale. Miasto ma cztery bramy, skierowane na cztery strony świata, w tym sensie zatem jest ogromnym kompasem i dwie ulice biegnące do przeciwległych bram, krzyżujące się w samym środku. Kiedy Fyrkat został zbudowany miał 16 domów wewnątrz, po cztery w każdej ćwiartce.


IMG_4165.jpg

Ale miejsce nie funkcjonowało jako miasto, raczej jako baza, z domami, w których trzymano zapasy w dużej ilości, miejsce, w którym zbierano się przed jakąś akcją militarną, może rodzaj koszar. Obok jest rzeka, która łączy się z niedalekim fiordem, wiele łodzi mogło tu cumować z dala od otwartego morza i ewentualnego niebezpieczeństwa. Zagadka jest tym większa, że mimo rozmachu inżynieryjnego Wikingowie korzystali z tego miejsca zaledwie przez 20 lat. Fyrkat jednak pozostał ważną budowlą, która przede wszystkim pokazywała siłę i władzę Wikingów ponad 1000 lat temu. Podobnie jak trzy inne miasta/obozowiska z tego okresu odkryte na terenie Danii, również na planie okręgu. Ciekawe jest to, że tylko Wikingowie z Danii wpadli na pomysł budowy takich miast, jest to zatem gratka dla wielbicieli tejże tematyki i turystów przyjeżdżających do Aarhus.


IMG_4169.jpg


fyrkat


IMG_1250.jpg


IMG_1261.jpg


IMG_1262.jpg


IMG_1281.jpg


Wtorek był słonecznym dniem, pogoda jak to się mówi w Danii pocztówkowa, w Fyrkat czekał na nas Wiking i jego kobieta, którzy opowiedzieli nam o miejscu, na szczęście po duńsku, a nie w staro-nordyckim….


IMG_1247.jpg

Obok, poza okrągłym obozowiskiem stoi tzw. długi dom z czasów Wikingów, 16 takich domów znajdowało się w okręgu.


IMG_1245.jpg

Poza granicami obozowiska znajduje się też tysiącletni cmentarz, w grobach znaleziono głównie szkielety kobiet i dzieci, jeden z nich był szczególnie bogaty, obiekty w nim znalezione, np.szkatułka, biżuteria, nożyce, nóż i laska wskazują na to, że pochowana kobieta cieszyła się dużym szacunkiem i była lokalną szamanką czy mniszką.


IMG_1268.jpg

Voelva


W duńskim sezonie, czyli w czerwcu i głównie w lipcu, warto też spędzić czas kilometr obok w osadzie/wiosce Wikingów.

Vikingecentret

Tak też zrobiliśmy. Pracownicy, ubrani jak w czasach Wikingów, zajmują się pracami, które w takiej osadzie były codziennością. Gotują (można im pomóc i posmakować prostych, ówczesnych dań), pieką chlebowe naleśniki - również do degustacji, tkają, szyją, kują podkowy i oprowadzają po domostwach. W sklepiku można kupić napoje, również miód, którym raczono się już 1000 lat temu, pamiątki związane z Wikingami. Można też przynieść swoje jedzenie i zrobić sobie piknik na kocu, albo przy drewnianych stołach. Jak się ma dzieciaki ze sobą, to ten niewielki teren jest ogrodzony, więc nie zgubią się i jest świetny plac zabaw z drewnianą infrastrukturą odwzorowującą łódź Wikingów, posągi ich bóstw, fortyfikacje i kamienie runiczne. Aż dziw, że nie wiedziałam o tym wcześniej. Ci cholerni Duńczycy są mistrzami, jeśli chodzi o brak reklamy takich miejsc. Naprawdę czasem sądzę, że nienawidzą turystów…


IMG_1283.jpg


IMG_1296.jpg